HOW TO SHOP

1 Login or create new account.
2 Review your order.
3 Payment & FREE shipment

If you still have problems, please let us know, by sending an email to support@website.com . Thank you!

SHOWROOM HOURS

Mon-Fri 9:00AM - 6:00AM
Sat - 9:00AM-5:00PM
Sundays by appointment only!

Wiktor Zacheusz Nowowiejski

Oddział samoobrony Obwodu Przasnysz ROAK, dowodzony przez ppor. Zacheusza W. Nowowiejskiego „Jeża” (pierwszy z prawej). Fot. IPN / wilczetropy.ipn.gov.pl

Autor: Aleksandra Piasecka / Data dodania: 19 sierpnia 2015 r. / Kategoria: Ciekawe postacie

Wiktor Zacheusz Nowowiejski urodził się 28 grudnia 1915 r. we wsi Zembrzus w gminie Janowo, w dawnym powiecie przasnyskim, jako syn Władysława i Marianny. Ojciec posiadał 50 hektarowe gospodarstwo rolne. Rodzina była liczna, bowiem poza rodzicami składała się z sześciu synów i dwóch córek. W domu panowała tradycyjna atmosfera polskich rodzin szlacheckich, pełna wiary i patriotyzmu. Żywe były tradycje rodzinne związane z przeżyciami walk powstańczych z 1863 r. na Mazowszu, w których czynnie zaangażowany był dziad Zacheusza od strony matki, Faustyn Zembrzuski.

Tak więc od młodych lat Zacheusz wychowywał się w duchu miłości do ojczyzny, szacunku dla tradycji narodowej, ofiarności dla Polski, która po tylu latach niewoli odzyskała niepodległość.

Młodemu chłopcu głęboko w duszę zapadły opowiadania rodziców o czynach przodków. Być może już wtedy zapragnął iść w ich ślady.

Naukę w zakresie szkoły podstawowej pobierał w szkole gminnej w Janowie. Uczył się bardzo dobrze i rodzice podjęli decyzję o dalszym kształceniu syna w Seminarium Nauczycielskim w Mławie.

Imię Wiktor figurowało tylko w dokumentach, ale w życiu wszyscy używali imienia Zacheusz. Koledzy szkolni zapamiętali go jako tego, który organizował pomoc uczniom znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej. Chodziło tu o zbieranie funduszy, z których później w szkole serwowano im drugie śniadanie.

W seminarium panowała surowa dyscyplina. Wymagano np., aby uczniowie mieli krótkie zawsze porządnie uczesane fryzury. Tu nasz bohater miał spore kłopoty. Jego ciemnoblond włosy były gęste i nie chciały się przyzwoicie układać. Sterczały na wszystkie strony jak długie szpilki. To właśnie przez owe niesforne włosy przylgnęło do niego przezwisko „Jeż”, z którym nie rozstał się przez całe życie, a w czasie wojny i okupacji przyjął je za swój partyzancki pseudonim.

Seminarium Nauczycielskie ukończył w 1936 r. i wkrótce rozpoczął służbę wojskową w Szkole Podchorążych w Zambrowie. Po zakończeniu służby podjął pracę nauczyciela w szkole podstawowej na terenie dawniejszego województwa ciechanowskiego.

Wybuch wojny we wrześniu 1939 r. nie był dla niego zaskoczeniem. Mieszkając na i pracując w pasie pogranicznym z Prusami, był świadkiem wielu prowokacji i przygotowań piątej kolumny do działań zbrojnych.

Jako kapral podchorąży otrzymał kartę mobilizacyjną do jednostki w Białej Podlasce i brał udział w wojnie obronnej 1939 r. Po kapitulacji armii i udanej ucieczce z obozu jenieckiego, późną jesienią powrócił w rodzinne strony. Już wówczas w porozumieniu z kolegami zaangażował się do pracy na rzecz wspierania ruchu oporu na terenie gminy Janowo i powiatu przasnyskiego. Wraz z innymi nauczycielami zorganizował siatkę tajnego nauczania. Nowowiejski od początku był członkiem Związku Walki Zbrojnej, który w 1942 r. zmienił nazwę na Armia Krajowa. Z biegiem lat okupacji walka podziemna z nieprzyjacielem przekształcała się w wyższą formę jaką było tworzenie się oddziałów partyzanckich.

Wiosną 1942 r., kiedy to gestapo urządzało polowanie na członków AK, próbowano schwytać także Zacheusza Nowowiejskiego, posługującego się pseudonimem „Jeż”. Ostrzeżony wcześniej, zaopatrzony w fałszywe dokumenty, zdołał uciec i przebywał w gospodarstwie znajomego Niemca w Szkotowie w powiecie nidzickim.

Latem 1943 r. „Jeż” powrócił w rodzinne strony i włączył się do oddziału partyzanckiego AK kierowanego przez Stefana Rudzińskiego ps. „Wiktor”. Oddział ten wsławił się w wielu brawurowych akcjach przeciwko Niemcom na terenie Prus.

W sierpniu 1944 r. wybuchło Powstanie Warszawskie. Zgodnie z planami na czas akcji „Burza”, oddział, w którym walczył „Jeż”, miał zlikwidować okoliczne posterunki żandarmerii i walczyć z Niemcami na pograniczu Prus Wschodnich.

Nowowiejski kierował min. akcjami, których owocem był udany wypad do wsi Piotrowice w celu zdobycia radia i broni, likwidacja w Pęczkach aktywisty NSDAP, który znęcał się nad Polakami.

We wrześniu 1944 r. „Jeż” brał udział w akcji zlikwidowania w Siennie członka SA., który odznaczał się szczególnym okrucieństwem w stosunku do robotników polskich, a także wobec Polaków uciekających z obozów. W tym samym miesiącu Nowowiejski, jako dowódca patrolu brał udział w likwidowaniu posterunku żandarmerii w Sarnowie. Żołnierze „Jeża” ubrani byli wtedy w mundury wermachtu. W akcjach odznaczał się pomysłowością, która bazowała na nieprzeciętnej inteligencji.

Oprócz udziału w walkach partyzanckich Nowowiejski organizował pomoc materialną, którą w pierwszym rzędzie otrzymywały kobiety, których mężowie przebywali w niewoli niemieckiej. W tym czasie otrzymał stopień porucznika.

O działalności żołnierzy z oddziału „Wiktora” wiedziały władze niemieckie, które w różny sposób chciały go zlikwidować. Sprzymierzeńcem partyzantów była przyroda, to znaczy: bagna, mokradła, las.

Nastał rok 1945. Wiadomości o losie żołnierzy AK, jakie dochodziły z linii frontu nie były dla partyzantów pomyślne. Rozkaz rozwiązania otrzymał Oddział „Wiktora” na początku lutego 1945 r. Po wkroczeniu armii radzieckiej na tereny powiatu przasnyskiego, agenci NKWD urządzają polowanie na żołnierzy AK.

Jednak „Jeż” nie składa broni. Ukrywa się, unikając aresztowania. Zmienia pseudonim na „Żuk”. Wraz z innymi partyzantami, którzy odmówili złożenia broni, prowadzi akcje, w których z determinacją broni ludzi represjonowanych przez władzę sowiecką.

Na „Jeża” organizowano obławy, szczególnie w jego rodzinnej wsi i w domu rodziców. Pracownicy UB byli bezwzględni. Matka „Jeża” musiała znieść wiele udręk fizycznych i psychicznych od pracowników bezpieki, ordynarnych, popisujących się swoją władzą i plugawym słownictwem. Jeden z nich postawił ją pewnego razu pod ścianą zabudowań, oddając kilka strzałów pozorujących rozstrzelanie. Niemal po każdej takiej wizycie, młodszy brat „Jeża” był aresztowany i bez wyroku przetrzymywany w areszcie UB w Przasnyszu.

Zabiegi prześladowców osiągnęły zamierzony cel 6 grudnia 1946 roku. Grupa funkcjonariuszy UB z Przasnysza wspierana przez pluton żołnierzy z 3-ciego Pułku Ułanów Warszawskich pod dowództwem kapitana Radaja doprowadziła do śmierci Zacheusza Nowowiejskiego w jego rodzinnej wsi niedaleko własnego domu.

Trafiony kulą, próbował ucieczki, a gdy ta okazała się niemożliwa, strzałem w głowę pozbawił się życia, aby nie wpaść żywym w ręce oprawców. Ciało „Jeża” zabrano do Przasnysza i z całą brutalnością odmówiono rodzinie jego wydania. Do dziś miejsce jego pochówku jest nieznane. Do 1957 r. rodzina Nowowiejskich była napiętnowana przez władze polityczne jako wrogowie Polski Ludowej.

Cześć Tobie Mężny Synu naszej ziemi, której oddałeś swoje młode życie!
Cześć Wam żołnierze AK, którzy walczyliście wiernie za wolność naszej ojczyzny!

Bibliografia: M. M. Grzybowski, „Ta ziemia o Nim pamięta” 1993 r.


Deprecated: Methods with the same name as their class will not be constructors in a future version of PHP; SeoPilotClient has a deprecated constructor in /domains/vtour.janowo.pl/public_html/8f7a8f87f9baf4870dc370ba08f4b400/SeoPilotClient.php on line 2
TOP

A wonderful serenity has taken possession of my entire soul, like these sweet mornings of spring which I enjoy with my whole heart. I am alone, and feel the charm of existence in this spot, which was created for the bliss of souls like mine.

I am so happy, my dear friend, so absorbed in the exquisite sense of mere tranquil existence, that I neglect my talents. I should be incapable of drawing a single stroke at the present moment; and yet I feel that I never was a greater artist than now.

When, while the lovely valley teems with vapour around me, and the meridian sun strikes the upper surface of the impenetrable foliage of my trees, and but a few stray gleams steal into the inner sanctuary, I throw myself down among the tall grass by the trickling stream; and, as I lie close to the earth, a thousand unknown plants are noticed by me: when I hear the buzz of the little world among the stalks, and grow familiar with the countless indescribable forms of the insects and flies, then I feel the presence of the Almighty, who formed us in his own image.

Duis dictum tristique lacus, id placerat dolor lobortis sed. In nulla lorem, accumsan sed mollis eu, dapibus non sapien. Curabitur eu adipiscing ipsum. Mauris ut dui turpis, vel iaculis est. Morbi molestie fermentum sem quis ultricies. Mauris ac lacinia sapien. Fusce ut enim libero, vitae venenatis arcu. Cras viverra, libero a fringilla gravida, dolor enim cursus turpis, id sodales sem justo sit amet lectus. Fusce ut arcu eu metus lacinia commodo. Proin cursus ornare turpis, et faucibus ipsum egestas ut. Maecenas aliquam suscipit ante non consectetur. Etiam quis metus a dolor vehicula scelerisque.

Nam elementum consequat bibendum. Suspendisse id semper odio. Sed nec leo vel ligula cursus aliquet a nec nulla. Sed eu nulla quam. Etiam quis est ut sapien volutpat vulputate. Cras in purus quis sapien aliquam viverra et volutpat ligula. Vestibulum condimentum ultricies pharetra. Etiam dapibus cursus ligula quis iaculis. Mauris pellentesque dui quis mi fermentum elementum sodales libero consequat. Duis eu elit et dui varius bibendum. Sed interdum nisl in ante sollicitudin id facilisis tortor ullamcorper. Etiam scelerisque leo vel elit venenatis nec condimentum ipsum molestie. In hac habitasse platea dictumst. Sed quis nulla et nibh aliquam cursus vitae quis enim. Maecenas eget risus turpis.